Szczecin, miasto pachnące czekoladą

Czas czytania: 3 min
Wyobraź to sobie. Przechodzisz potężnym mostem na drugą stronę szerokiej rzeki. Samochody mkną po kilku pasach w obie strony, pod mostem przepływa długa na kilkadziesiąt metrów barka, zaś niewielkie motorówki czekają zacumowane przy brzegu. Za plecami zostawiasz przepiękny Zamek Książąt Pomorskich i urokliwe kamieniczki Starego Miasta. Przed i pod sobą widzisz portowe, nieco zaniedbane tereny, składowisko materiałów budowlanych i dzikie parkingi. I wtedy nagle to czujesz. W powietrzu unosi się intensywny zapach gęstej gorzkiej czekolady. Tak, to niepodważalny dowód na to, że jesteś w Szczecinie.

O tym, że w Szczecinie jest fabryka słodyczy wiedzą nieliczni (pozdrowienia dla Łukasza, od którego wiem o tym ja). Prawdopodobnie jest to spowodowane faktem, iż przedsiębiorstwo „Gryf” od jakiegoś czasu nie produkuje już swoich wyrobów firmowych, a jedynie półprodukty dla innych producentów. Tak czy owak ów charakterystyczny zapach czekolady dodaje niezwykłego uroku temu pięknemu, nieco zapomnianemu przez turystów miastu.

Szczecin jest siódmym pod względem liczby ludności miastem Polski, z odgrywającym dużą rolę w gospodarce kraju portem morskim, ogromną liczbą wspaniałych zabytków i instytucji kultury i z piękną przyrodą. Tutaj także znajduje się słynna Filharmonia im. Mieczysława Karłowicza, która została uznana za najpiękniejszy budynek Europy zdobywając prestiżową nagrodę imienia Miesa van der Rohe. Mimo tego wszystkiego miasto to jest często pomijane w wakacyjnych planach Polaków. Dojazd tutaj rzeczywiście nie jest najłatwiejszy – transport publiczny nie oferuje wielu połączeń, zaś jedyna prowadząca tutaj samochodowa droga krajowa ma wielu zagorzałych przeciwników. Podobnie mieszkańcom Szczecina łatwiej dostać się do stosunkowo blisko położonego Berlina niż do chociażby Trójmiasta. Osobiście uważam, że to wielka szkoda i liczę, że wkrótce powstaną nowe drogi lub chociaż częstsze połączenia kolejowe. Szczecin odwiedzać warto i mam nadzieję, że ten krótki wpis pomoże Wam się do tego przekonać.

Mój pobyt w Szczecinie nie był zbyt długi, udało mi się jednak zobaczyć najważniejsze i najpopularniejsze miejsca w mieście. Dotarłam też do tych nieco mniej popularnych, a to dzięki wielu kilometrom, które podczas jednego spaceru przeszłam pieszo. Nic tak nie pomaga w odkrywaniu miasta, jak piesze przejście tych 5km z punktu A do punktu B. Kiedy jedziemy samochodem lub komunikacją miejską tracimy tak wiele z tego co po drodze! Niestety często więcej czują też wtedy nasze nogi, ale to już inna sprawa.

Szerokie aleje przypominają, że Szczecin nazywany jest Paryżem północy. Rzeczywiście – główne ciągi komunikacyjne z ustawionymi przy nich monumentalnymi budowlami pozwalają poczuć się niemal jak w jednej z piękniejszych stolic świata.

Nie brakuje tu też nowoczesnej architektury, zwłaszcza użytkowej – must see to oczywiście wspomniana już Filharmonia wraz z przylegającym do niej Centrum Dialogu Przełomy. Warto także zatrzymać się przy kompleksie basenowym Floating Arena. Stonowana, ale nowoczesna architektura tego obiektu bardzo przypadła mi do gustu.

Jednak to, co najważniejsze znajduje się w Szczecinie nad wodą. Tak zresztą jest w każdym mieście, które może pochwalić się większym zbiornikiem wodnym w centrum swojego organizmu. Zabytkowe gmachy idealnie współgrają tutaj z odremontowanymi bulwarami i znajdującymi się przy nich nowoczesnymi lokalami gastronomicznymi. Latem to tutaj właśnie toczy się życie towarzyskie Szczecina. Warto więc odwiedzić to miasto, choćby po to by przysiąść na brzegu Odry i podziwiać widok po drugiej stronie.

To jak – wybierzecie się w tym roku do Szczecina? Jakie jeszcze niewymienione przeze mnie atrakcje możecie polecić innym czytelnikom? Czekam na komentarze!

Newsletter

Zapisz się do mojego newslettera

* indicates required