O idiotach na drogach, czyli dlaczego chcesz mnie zabić?

Czas czytania: 2 min
Wiesz co? Wkurzyłam się. Właściwie wkurzam się z tego powodu regularnie co jakiś czas, niemal zawsze gdy jadę samochodem poza miasto, ale tym razem naprawdę czuję gniew i też trochę przerażenie. Bo prawda jest taka, że codziennie na ulice wyjeżdżają ludzie, którzy po prostu chcą mnie zabić. I ciebie też. I twojego chłopaka, albo mamę. Bardzo mi się to nie podoba, bo darzę swoje życie dużą sympatią, a obecność w nim moich bliskich cenię jeszcze bardziej.
 Miniony weekend spędziłam z przyjaciółmi w pięknych Borach Tucholskich. Piękna pogoda, fantastyczne okoliczności przyrody, świetne towarzystwo, psy szalejące ze szczęścia nad jeziorem i najpiękniejszy wschód księżyca jaki widziałam w życiu. A to wszystko zaledwie godzinę drogi od Bydgoszczy. Moja niemłoda już Lancia wypchana była bagażami i ludzko-psimi pasażerami po brzegi, ale fantastycznie zdała egzamin. Po tak mile spędzonym czasie w niedzielne popołudnie wracaliśmy do domów starając się nie myśleć o zbliżającym się nieubłaganie poniedziałku.

W tym właśnie momencie zbliżyło się do nas z ogromną prędkością i na niebezpiecznie małą odległość coś zupełnie innego – rozpędzony motocyklista na swoim zielonym „ścigaczu”. Było to akurat na łuku drogi i motocyklista nie mogąc przy tej prędkości opanować pojazdu znacznie przekroczył swój pas ruchu i wjechał na mój. Na szczęście udało mi się w ostatniej chwili zjechać nieco na bok, jednak motor i tak minął nas na przysłowiową grubość kartki. Nie chcę za bardzo zastanawiać się nad tym, czy gdyby nie udało mi się zjechać też wyszlibyśmy z tego cało. To nie ma większego znaczenia. Bo to co zrobił motocyklista, gnając ze znacznie przekroczoną prędkością po dość wąskiej drodze było po prostu idiotyzmem.
Najgorsze jest to, że codziennie w taki sposób postępują tysiące innych kierowców jadących za szybko, po alkoholu, brawurowo i lekkomyślnie. Nie mam pojęcia dlaczego tak wielu ludzi postanawia po prostu wyjechać na ulice i zabijać innych. Tak, to właśnie robisz kiedy prowadzisz w sposób nieodpowiedzialny i weź to sobie do serca. Nie bądź idiotą. Zostaw w spokoju moje życie, życie moich bliskich i tych wszystkich innych ludzi, którzy spokojnie przemierzają swoje codzienne drogi. Na świecie jest naprawdę mnóstwo ciekawych i bezpiecznych sposobów na podniesienie sobie adrenaliny, jeśli to jest właśnie to czego potrzebujesz.
Ja tymczasem nadal będę jak wariat chłonąć każdą piękną chwilę, cieszyć się jak dziecko z najmniejszych przyjemności, niepotrzebnie przejmować się niepowodzeniami, uczyć na błędach lub popełniać te same po raz setny. I marudzić na każdy kolejny poniedziałek.

 

Newsletter

Zapisz się do mojego newslettera

* indicates required
  • Co tu dużo pisać. Temat nieodpowiedzialności na drogach jest poruszany każdego dnia czy to przez różnego rodzaju media czy też podczas zwykłej rozmowy. Niestety na tym się kończy bo co niektórzy zasiadając za "sterami" wyłaniają swoje alter ego myślące, że jego to nie dotyczy.

    • Racja Paweł, "ja jeżdżę szybko ale bezpiecznie" albo "przecież po jednym piwie jestem trzeźwy" to niestety często słyszane teksty, nawet wśród wydawało by się całkiem rozsądnych ludzi.

  • Okropne zdanie nienawidzę tego bloga!

    • A o jakie zdanie chodzi?

    • Podobno negatywne emocje na blogu świadczą o jego popularności 😉 Dzięki za odwiedziny!