Wiesz co? Wkurzyłam się. Właściwie wkurzam się z tego powodu regularnie co jakiś czas, niemal zawsze gdy jadę samochodem poza miasto, ale tym razem naprawdę czuję gniew i też trochę przerażenie. Bo prawda jest taka, że codziennie na ulice wyjeżdżają ludzie, którzy po prostu chcą mnie zabić. I ciebie też. I twojego chłopaka, albo mamę. Bardzo mi się to nie podoba, bo darzę swoje życie dużą sympatią, a obecność w nim moich bliskich cenię jeszcze bardziej.
Miniony weekend spędziłam z przyjaciółmi w pięknych Borach Tucholskich. Piękna pogoda, fantastyczne okoliczności przyrody, świetne towarzystwo, psy szalejące ze szczęścia nad jeziorem i najpiękniejszy wschód księżyca jaki widziałam w życiu. A to wszystko zaledwie godzinę drogi od Bydgoszczy. Moja niemłoda już Lancia wypchana była bagażami i ludzko-psimi pasażerami po brzegi, ale fantastycznie zdała egzamin. Po tak mile spędzonym czasie w niedzielne popołudnie wracaliśmy do domów starając się nie myśleć o zbliżającym się nieubłaganie poniedziałku.
W tym właśnie momencie zbliżyło się do nas z ogromną prędkością i na niebezpiecznie małą odległość coś zupełnie innego – rozpędzony motocyklista na swoim zielonym „ścigaczu”. Było to akurat na łuku drogi i motocyklista nie mogąc przy tej prędkości opanować pojazdu znacznie przekroczył swój pas ruchu i wjechał na mój. Na szczęście udało mi się w ostatniej chwili zjechać nieco na bok, jednak motor i tak minął nas na przysłowiową grubość kartki. Nie chcę za bardzo zastanawiać się nad tym, czy gdyby nie udało mi się zjechać też wyszlibyśmy z tego cało. To nie ma większego znaczenia. Bo to co zrobił motocyklista, gnając ze znacznie przekroczoną prędkością po dość wąskiej drodze było po prostu idiotyzmem.
Najgorsze jest to, że codziennie w taki sposób postępują tysiące innych kierowców jadących za szybko, po alkoholu, brawurowo i lekkomyślnie. Nie mam pojęcia dlaczego tak wielu ludzi postanawia po prostu wyjechać na ulice i zabijać innych. Tak, to właśnie robisz kiedy prowadzisz w sposób nieodpowiedzialny i weź to sobie do serca. Nie bądź idiotą. Zostaw w spokoju moje życie, życie moich bliskich i tych wszystkich innych ludzi, którzy spokojnie przemierzają swoje codzienne drogi. Na świecie jest naprawdę mnóstwo ciekawych i bezpiecznych sposobów na podniesienie sobie adrenaliny, jeśli to jest właśnie to czego potrzebujesz.
Ja tymczasem nadal będę jak wariat chłonąć każdą piękną chwilę, cieszyć się jak dziecko z najmniejszych przyjemności, niepotrzebnie przejmować się niepowodzeniami, uczyć na błędach lub popełniać te same po raz setny. I marudzić na każdy kolejny poniedziałek.
Najgorsze jest to, że codziennie w taki sposób postępują tysiące innych kierowców jadących za szybko, po alkoholu, brawurowo i lekkomyślnie. Nie mam pojęcia dlaczego tak wielu ludzi postanawia po prostu wyjechać na ulice i zabijać innych. Tak, to właśnie robisz kiedy prowadzisz w sposób nieodpowiedzialny i weź to sobie do serca. Nie bądź idiotą. Zostaw w spokoju moje życie, życie moich bliskich i tych wszystkich innych ludzi, którzy spokojnie przemierzają swoje codzienne drogi. Na świecie jest naprawdę mnóstwo ciekawych i bezpiecznych sposobów na podniesienie sobie adrenaliny, jeśli to jest właśnie to czego potrzebujesz.
Ja tymczasem nadal będę jak wariat chłonąć każdą piękną chwilę, cieszyć się jak dziecko z najmniejszych przyjemności, niepotrzebnie przejmować się niepowodzeniami, uczyć na błędach lub popełniać te same po raz setny. I marudzić na każdy kolejny poniedziałek.