13 powodów dlaczego mieszkanie w Śródmieściu jest najgorsze, czyli wcale nie.

Jestem dziewczyną z przedmieść. Niemal całe swoje życie mieszkałam w spokojnej dzielnicy pełnej domków jednorodzinnych, 5 minut spacerem od lasu i 7 minut od rzeki. Brzegiem tej rzeki chodziłam niezliczoną ilość razy, czasem trzeba było się nieźle nagimnastykować żeby przejść sucha stopą, ponieważ brzeg zupełnie nie był (i nie jest nadal) tam uregulowany. Ale to inna historia. Dziś chciałam Wam opowiedzieć o mieszkaniu w Śródmieściu, gdzie przeprowadziłam się 4 miesiące temu. Ze spokojnej idylli przeprowadziłam się w samą paszczę lwa. Najgorzej! Zresztą sami zobaczcie, dlaczego mieszkanie w centrum miasta to prawdziwe nieszczęście 😉

1.Wszędzie mam blisko. Kiedy chcę jechać rowerem do kina, zajmuje mi to 7 minut. Taki stan rzeczy fatalnie wpływa na ilość spalanych przeze mnie kalorii podczas jazdy.
2. Droga na Wyspę Młyńską albo do Opery? Jeszcze gorzej – 4 minuty 30 sekund.
3. Do mamy w odwiedziny? Niewielka poprawa – 12 minut niespiesznej jazdy rowerem.
4. Do pracy mam 22 minuty. Jupi! Niestety, o 6 rano zwykle nie mam siły na jazdę jednośladem. W takim przypadku wybieram komunikację miejską. Do najbliższego przystanku tramwajowego idę 6 minut, do autobusowego – 5. 10 minut marszu i jestem przy kolejnym przystanku tramwajowym. Wiecie jak to fatalnie wpływa na moją motywację do wczesnego wstawania? Okropnie – ustawiam drzemkę za drzemką na telefonie bo wiem, że i tak zdążę.
5. Najbliższy Lidl mam 3 minuty pieszo od domu. Widzieliście kiedyś ich promocje? Non-stop mają jakieś fajne głupotki, które wydają się być koniecznie potrzebne, a portfel coraz chudszy.
6. Sklepik osiedlowy mam w kamienicy naprzeciwko, otwarty 6-23. Chipsy, pepsi, batonik, cokolwiek innego niezdrowego? Proszę bardzo, w każdej chwili.
7. Tutaj 90% kierowców ustępuje pierwszeństwa pieszym na przejściu. Serio. Nie mam pojęcia dlaczego. W ogóle jeżdżą wolniej i uprzejmiej niż w innych częściach miasta. To jest bardzo niebezpieczne, bo człowiek się przyzwyczai, że jest tak fajnie i miło, a potem zdziwienie jak się jest w innych częściach miasta!
8. Ludzie tu mieszkający to istna patologia. Patologia, czyli ludzie odstający od przeciętnego mieszkańca Polski. Taki prawdziwy Polak to powinien narzekać, zwłaszcza na polityków i brak pieniędzy, smucić się i dzielić dolegliwościami zdrowotnymi. A ci tutaj dziwacy są uśmiechnięci, uprzejmi, zagadają sympatycznie na ulicy albo pod domem, pogłaszczą pieska albo opowiedzą o swoim. Okropieństwo. 
9. W nocy jest bardzo niebezpiecznie. Zwłaszcza jak śpisz. Bo jest tak cudownie cicho, że jakby się ktoś skradał, to nie usłyszysz!
10. Zresztą co tu dużo gadać, po prostu jest tu strasznie brzydko. 
11. Nie ale serio, okropnie. 
12. Chodziłam i chodziłam i chciałam znaleźć jakiś ciekawy budynek, ale niestety – same brzydactwa. 
13. Z okna widzę koty wylegujące się na dachu. To, że koty to zło wcielone to już chyba nikomu tłumaczyć nie trzeba.  
***
Wpis ten ma charakter żartobliwy, a nawet ironiczny i jest odpowiedzią na moje obawy i komentarze znajomych, które towarzyszyły mi podczas przeprowadzki do Śródmieścia. Mieszka się świetnie i wciąż zachwyca mnie bliskość wszystkiego oraz piękno okolicznych kamienic. No ale ja jestem miłośnikiem dobrze pomyślanej urbanistyki i ciekawej architektury, więc to jest dla mnie jak Disney Land 🙂 W każdym razie jeśli będziecie mieli okazję, to przejdźcie się po Śródmieściu, obojętnie w jakim mieście mieszkacie. To już nie są getta obdrapanych kamienic i żulerstwa. Oczywiście i takie widoki się spotyka, ale jest to naprawdę bardzo rzadkie, zaś układ urbanistyczny, nie zepsuty pstrokatymi blokami rzuconymi bez składu i ładu tu i ówdzie naprawdę zachwyca!

Newsletter

Zapisz się do mojego newslettera

* indicates required