Canary Wharf, czyli spotkanie z rekinami biznesu.

Czas czytania: 2 min

Podczas tego wyjazdu do Londynu kompleks biurowy Canary Wharf był moim głównym celem. Jako miłośniczka wieżowców wiedziałam, że muszę to zobaczyć z bliska, przejść się wąskimi kanonami z budynków, poczuć tempo w jakim toczy się życie w biurowcach, obserwować „białe kołnierzyki” podczas jedzonego pośpiesznie lunchu. Canary Wharf położone są bardzo malowniczo w zakolu Tamizy, na dawnej wyspie Isle of Dogs. Rozwój dzielnicy datuje się na późne lata 90. XX wieku, a prace nad kolejnymi budynkami nieustannie trwają. Już teraz jednak jest to tętniąca życiem część miasta, konkurująca o miano biznesowego centrum Londynu ze starszym i bardziej znanym City of London (do którego także Was zaproszę w jednej z kolejnych notek). Do rozwoju Canary Wharf znacząco przyczyniła się stacja metra o tej samej nazwie, obsługująca Jubilee Line oraz znajdująca się nieopodal stacja kolejki DLR. O tym jakie widoki witają nas podczas opuszczania stacji metra możecie przekonać się już na pierwszym zdjęciu. Kolejne zaś pokazuje jedno z wejść do tuneli metra z poziomu centrum handlowo-usługowego. Kolejne zdjęcia to już parada najwyższych, najpiękniejszych, najsmuklejszych wieżowców „zamieszkujących” Isle of Dogs. Cały teren Canary Wharf jest jednak pieczołowicie zaprojektowany, dzięki czemu nie brakuje tu placów z knajpkami, fontannami, trawnikami, kwiatami, przepływającą miedzy budynkami rzeką, czy punktami widokowymi na osławione City of London z równie ciekawymi, a może i ciekawszymi wieżowcami. Zadbano także o zachowanie nawiązań do historycznego charakteru tego rejonu – zachowano potężnej wielkości portowe żurawie, które ciekawie wpisują się swoim industrialnym charakterem we współczesny biznesowy wizerunek tego miejsca. Canary Wharf zdecydowanie warte jest odwiedzenia, nawet jeżeli wieżowce to nie jest Twój ulubiony rodzaj budynków. To po prostu trzeba zobaczyć i poczuć. Dla mnie przeżycia były o tyle większe, że czułam się tam zupełnie jakbym była w Nowym Jorku, w którym de facto nigdy nie byłam, ale marzę by pojechać. I tak właśnie wyobrażam sobie Manhattan, tyle, że w jeszcze dużo, dużo większej skali! Może kiedyś uda mi się tam pojechać, a wtedy na pewno wszystko tutaj opiszę ze szczegółami. 

Tymczasem zapraszam do oglądania zdjęć. Tylko kilka opatrzyłam podpisami, żeby zbytnio Was nie rozpraszać! 

P.S. Podobają Ci się moje notki? Zapisz się do newslettera na górze strony wpisując swój adres e-mail, a już nigdy nie przegapisz kolejnego wpisu. Z góry dzięki!

 

Tak, to jest ambulans 🙂

Rewelacyjne widoki na City of London.

Widoki na City of London raz jeszcze. Przyznam, że to moje ulubione zdjęcie z całego wyjazdu, dlatego najprawdopodobniej pojawi się tu jeszcze co najmniej raz lub dwa!

Newsletter

Zapisz się do mojego newslettera

* indicates required