Rovaniemi i wioska Świętego Mikołaja

Czas czytania: 3 min

Wczoraj miałam okazję wraz z grupa znajomych odwiedzić miasteczko Rovaniemi i to co w nim najważniejsze czyli wioskę Świętego Mikołaja! Wyprawa była bardzo sympatyczna i do sukcesu zabrakło tylko zobaczenia prawdziwych reniferów – niestety ta sztuka nam się nie udała, chociaż bardzo liczyliśmy na to, że będzie ich sporo u Świętego. Niestety najwyraźniej odpoczywają przed sezonem rozwożenia prezentów!
Pozwólcie więc, że przedstawię moja wesoła brygadę: od lewej Sophie, Melanie, Adeline (Francja), Hannah (USA), Sara (Anglia) i Tomas (Litwa).

Pobudka była wcześnie rano, punktualnie o 7:10 spotkaliśmy się pod moim blokiem i wyruszyliśmy – oczywiście rowerami – na dworzec kolejowy. Po niecałych trzech godzinach dyskusji i żartów w pociągu byliśmy na miejscu. Rovaniemi niestety nie przywitało nas słońcem, ale na szczęście tez nie deszczem 😉

 Rovaniemi jak i cała Laponia to miasto reniferów. Jak wspomniałam wyżej niestety póki co tych prawdziwych nie udało się spotkać, ale za to tych stworzonych przez człowieka była cała masa!

W pierwszych krokach po przyjeździe do miasta skierowaliśmy się do centrum, które nie jest tu jak można się domyślać szczególnie duże. Naszym celem była Biblioteka Miejska projektu…oczywiście Alvara Aalto!

 Wnętrza poza funkcją biblioteki pełnią też rolę galerii sztuki i miejsca spotkać. Bardzo jest tam klimatycznie!

 Po krótkim zwiedzaniu udaliśmy się w poszukiwaniu przystanku autobusowego – nadszedł czas aby odwiedzić Mikołaja w jego wiosce! Wioska moim zdaniem trochę rozczarowuje – w każdym razie o tej porze roku. Myślę, że tuż przed Gwiazdką jest tam dużo ciekawiej, bardziej gwarno, klimatycznie. W każdym razie odwiedzenie prawdziwego świętego Mikołaja, możliwość przytulenia go i porozmawiania a także zrobienie zakupów w sklepach prowadzonych przez jego pracowitych pomocników jest zdecydowanie sympatycznym przeżyciem także dla dorosłych dzieci 🙂

 Oczywiście jednym z ważniejszych punktów programu w wiosce jest przekroczenie linii oznaczającej Koło Podbiegunowe! Uspakajam – po przekroczeniu tej linii pogoda wcale nie robi się chłodniejsza 😉

 Osoby odwiedzające wioskę mają tu swoje miejsce gdzie mogą przykleić nalepki symbolizujące dany kraj – oczywiście „Polska tu była”!

 A w ramach ciekawostki pragnę wam pokazać psiaka, który także przyszedł poprosić o prezenty 🙂 Czyż nie jest piękny ??

 Kiedy weszliśmy do biura Mikołaja akurat przebywał na przerwie obiadowej. Na szczęście czekać nie trzeba było długo i chwilę później udaliśmy się na „prywatną audiencję” 😀 Oczywiście nie wolno robić zdjęć samemu – mikołajowe elfy robią to za ciebie i za drobną opłatą (25e) można takie zdjęcie zabrać ze sobą na pamiątkę 😉

 W wiosce znajduje się też swego rodzaju skansen pokazujący dawne życie w Laponii.

 I oczywiście jest też tutaj wiele okazji do zabawnych pamiątkowych zdjęć!

 Po wizycie u Mikołaja postanowiliśmy powrócić do centrum Rovaniemi, jako że mieliśmy tam zaplanowane wdrapanie się na ponad 200metrowy pagórek Ounasvaara. Tak naprawdę chyba nie dotarliśmy do szczytu, ale widoki i spacer po tej okolicy jest naprawdę czymś wartym zapamiętania.Szkoda tylko, że niebo było zachmurzone – w słońcu widoki byłby jeszcze piękniejsze! Tak czy owak było to zacne zakończenie intensywnego dnia.

No tak, ale przecież musieliśmy jeszcze wrócić do Oulu! Zmęczeni ale w dobrych humorach spędziliśmy kolejne trzy godziny w pociągu dyskutując i grając w zabawne gry 🙂

Newsletter

Zapisz się do mojego newslettera

* indicates required
  • widzę, że graliście w ulubioną grę Natali pt. "będzie zabawnie jak przykleimy sobie kartki na czoło" 😀

  • TAAAAK! Ale okazuje się, że to bardzo międzynarodowa gra i wszyscy ją znają 🙂

  • Nat, to pewnie dlatego, że Ty jesteś bardzo międzynarodowa 😀

  • nie no ja tam jestem polska conajmniej 3 pokolenia wstecz 😉

  • nie do końca chodziło mi o pochodzenie 🙂
    ja pochodzę (korzeniami) z Czeczenii, ale… to taka ciekawostka 😀

  • jak dawne te korzenie ?? ja gdzieś tam mam namiastkę krwi Szkockiej i Ukraińskiej 😉 ale to daaaaaawne czasy

  • moja prababcia, więc nie tak dawno (chyba) 🙂