Pamiętacie wycieczki szkolne do nudnych muzeów, w których pożółkłe kartki papieru i jakieś stare noże schowane były za szybą? Pamiętacie obciachowe, szeleszczące i niewygodne worki foliowe, które trzeba było zakładać na buty przy każdej wizycie w muzeum? A może pamiętacie też lekko gburowate panie w szarych uniformach chodzące za wami krok w krok i pilnujące żebyście aby przypadkiem niczego nie dotknęli? To wszystko to już przeszłość!
We współczesnych muzeach jest zupełnie inaczej – przesympatyczna i profesjonalna obsługa wręcz zachęca żeby wszystkiego dotknąć, zobaczyć, spróbować, a czasem nawet posmakować. Każde szanujące się miasto w Polsce ma swoje niepowtarzalne interaktywne muzeum (często więcej niż jedno), np. Muzeum Mydła i Historii Brudu w Bydgoszczy czy Muzeum Piernika w Toruniu. Gorsza nie jest oczywiście Warszawa, gdzie szlaki przetarło świetne Muzeum Powstania Warszawskiego, potem oczywiście Centrum Nauki Kopernik, oraz wiele kolejnych. Spośród nich opowiem Wam o trzech, które miałam przyjemność zobaczyć w miniony weekend.
1. Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN
Żeby zachwycić się tym muzeum nie trzeba wcale oglądać jego wystawy. Sama bryła jest arcydziełem i najciekawszym w tej chwili budynkiem w Polsce – w każdym razie spośród tych, które widziałam na własne oczy. Rewelacyjny projekt fińskiego architekta Rainera Mahlamakiego fascynuje zarówno wewnątrz jak i na zewnątrz, staje się elementem prowadzącym dialog z odwiedzającym, z wpadającym i przenikającym go światłem, jak i z okolicą, wśród której funkcjonuje. Świetnym przykładem jest tutaj tak zwane „drzewo życia”, które możecie zobaczyć na pierwszym zdjęciu – projekt został specjalnie przygotowany tak, żeby współgrać z drzewem zastanym na zabudowywanej działce.
Na główną wystawę, będącą sensem istnienia tego muzeum przyjdzie jeszcze czas w przyszłości. Tym razem miałam okazję zobaczyć bardzo ciekawą wystawę czasową (do 16 marca – warto!) pt. „Jak zrobić muzeum”. Wystawa ta w interaktywny i ciekawy sposób pokazuje nam długą drogę jaką przeszli pomysłodawcy tego muzeum od 1993 roku, kiedy to pojawiły się pierwsze pomysły o utworzeniu w Polsce muzeum opowiadającego o życiu Żydów w Polsce, a nie tylko o Holocauście, jak w większości innych muzeów. Droga ta była długa, trudna, kosztowna, jednak zdecydowanie warta przejścia, ponieważ efekt – otwarte w 2014 roku muzeum POLIN – pod każdym względem zachwyca.
Jako miłośnik architektury byłam też zachwycona makietami wszystkich projektów budynku zakwalifikowanych do finału konkursu. Dodatkowo można było zagłosować na projekt, który najbardziej nam się podobał – świetna sprawa!
Jeśli będziecie w warszawie koniecznie sprawdźcie to muzeum. Nawet jeżeli nie chcecie oglądać żadnej z wystaw, po prostu wejdźcie do budynku – gwarantuję, że czegoś takiego jeszcze nie widzieliście!







2. Fotoplastikon
Fotoplastikon warszawski to nieduże muzeum, które jednak przyciąga niesamowitym urokiem i chce się do niego wracać. Fotoplastykon z greckiego to urządzenie do prezentowania pojedynczych przezroczy w sekwencjach i na tym w zasadzie polega tu cała zabawa. Wystawy zmieniają się cyklicznie, jednak każda z nich prezentuje bardzo ciekawe zdjęcia, które dzięki użytej technologii możemy zobaczyć w trójwymiarze. Lub też nie możemy, jeśli tak jak i ja macie uniemożliwiającą to wadę wzroku…Tak czy owak zdjęcia są świetne, wrażenie oglądania starych fotografii przez specjalne okulary niesamowite, a wszystkiemu temu towarzyszy klimatyczna muzyka Warszawy dawnych lat. Dodatkowo w niedzielę wstęp jest zupełnie za darmo – polecam!
3. Soho Factory / Neon Muzeum
Wspaniałe Neon Muzeum, które jest po prostu fascynującym zbiorem neonów polskich z lat powojennych znajduje się na terenie tak zwanego Soho Factory. O muzeum neonu w zasadzie nie ma sensu mówić za wiele – jest wspaniałe i trzeba je zobaczyć. W zasadzie można je też częściowo zobaczyć spacerując po prostu po mieście, ponieważ wiele neonów do dziś funkcjonuje w swoim naturalnym środowisku, a obok nich zobaczyć można logo muzeum. Bardzo fajny pomysł.
Soho Factory to natomiast powołana do życia na terenach postindustrialnych dzielnica artystów nawiązująca bezpośrednio i czerpiąca z tradycji nowojorskiego SoHo. Ulokowana na Pradze-Południe, wśród pofabrycznych budynków zdecydowanie przyciąga umysły kreatywne. Soho Factory jest też bazą dla bardzo ciekawego Free Form Festiwalu oraz niezliczonej ilości mniejszych i większych imprez, wydarzeń oraz wystaw. W Soho można też zamieszkać i co tu dużo mówić – mieszkałabym. Na terenie dzielnicy w tej chwili można już zamieszkać w dwóch bardzo ciekawych architektonicznie budynkach – Rebel One oraz Kamion Cross. Bardzo fajna mieszkaniówka. Dla takich miejsc jak Soho Factory chciałoby się mieszkać w Warszawie!















Moim najciekawszym wspomnieniem ze zwiedzania muzeum w dzieciństwie jest dzień, w którym z nieznanych mi powodów w muzeum sztuki prezentowany był żywy wąż BOA i każde chętne dziecko mogło zrobić sobie zdjęcie z wężem trzymanym na ramionach. Zachowałam ten polaroid do dziś jako cenną pamiątkę. To jest fajne wspomnienie, jednak cieszę się, że współczesne dzieciaki mają szansę na dużo więcej jeszcze ciekawszych wrażeń dzięki ogromowi niesamowitych muzeów, do których aż chce się przychodzić!